blog
Przygotowania powoli nabierają tempa. Wylot 5 czerwca z Berlina, nasze paszporty już w drodze do ambasady Sudanu, która obiecała wydać wizy w trybie ekspresowym w 3 dni pod czujnym okiem Kati - znajomej tam mieszkającej, a poznanej w Indiach, Malarone już zamówione w aptece i czeka na receptę, moskitiera już prawie zakupiona tak jak reszta dobytku trekingowego, ale na to będzie jeszcze czas w przyszłym tygodniu. Nocleg w Kairze załatawiony, bilety na pociąg do Assuanu i dalej na prom do Wadi Hajfy się kupują przez znajomego Egipcjanina w biurze podróży. Jeszcze sporo przed nami...
Napisał piotr dnia 2010-05-21 o 22:50:30


Nareszcie niedobry brat umożliwił dodawanie komentarzy, więc i wszystkich zachęca do docinania, ale przede wszystkim motywowania podróżników.
A tak odnośnie wpisu, to mam nadzieję, że pieniążki nie pójdą na marne i brat nie zarazi mnie jakimś Kairskim katarem po powrocie :)
Karol
2010-05-31 23:55:17